Wydarzenia

Czekoladki Wawel – wizyta w fabryce czekolady

Już jakiś czas temu zapowiadałam, że podzielę się z Wami wrażeniami, które towarzyszyły mi w fabryce czekolady Wawel, a więc… 🙂
Kocham każde blogowe wyjazdy, niezależnie czy są  warsztaty kulinarne, wizyty w fabrykach czy branżowe imprezy. Czas spędzony w takim gronie upewnia mnie, że znajduję się na właściwym miejscu.
Warszawa naszym sercem, Poznań targów miastem,
Opole to firmament jasnych gwiazd estrady.
Łódź jest siedliskiem tkaczy,
Gdańsk wolności gniazdem.
A Kraków – to stolica polskiej czekolady.
Mieczysław Czuma
 
 
Przypuszczam, że przekroczenie progu fabryki dla łasuchów było prawdziwą walką z sumieniem. Czekolada na każdym kroku! Całe szczęście, że potrafię zachować złoty środek i słodycze traktuję raczej, jako luksus, niż codzienność, inaczej wróciłaby kilka kilo cięższa 😉
Mieliśmy okazję zobaczyć produkcję Białych Michałków, jak i też Krówek czy czekoladek nadziewanych. Ilości, jakie produkowane są tam w ciągu doby, wystarczyłyby mi spokojnie do końca życia. Ciekawostką jest, że w ciągu jednej sekundy pakowane jest około 6-7 czekoladek (dotyczy Krówek)!!! Kilogramów słodyczy, które się tam znajdują praktycznie żaden człowiek nie jest sobie w stanie wyobrazić, no chyba, że… pracuje w fabryce 😉
Jadąc do fabryki omawialiśmy historię czekolad i… wiecie, że batonik Danusia powstał z powodu miłości właściciela do pewnej kobiety? Legenda głosi, że była ona zwijaczką karmelków. Zauroczony Pan Adam w dowód miłości opracował recepturę czekoladowego batonika. Ponoć zdjęcie, które widnieje na opakowaniu jest jej podobizną 😉
Wracając na ziemię… receptura czekoladek Wawel jest stale niezmienna. Dlaczego o tym piszę?
Ile to razy nasi rodzice, dziadkowie powtarzają, że kilkadziesiąt lat temu te słodycze smakowały lepiej? Dlaczego? Kilkadziesiąt lat temu czekolada była luksusowym towarem, jadało się od święta, nie tak jak to wygląda dziś.
W naszych czasach słodkości mamy na wyciągnięcie ręki, znajdziemy na każdej półce, to dla nas chleb powszedni, jednak… tak jak pisałam wcześniej, ja wolę te produkty w dalszym ciągu traktować jako luksus, smakują lepiej, a problemów z nadwagą też nie ma 🙂
Od czekolady potrafi się zakręcić w głowie! 🙂
Dzięki za wyjazd!

Może ci się spodobać

1 komentarz

  • Reply
    Małgorzata Lipowicz
    22/02/2014 at 10:01

    Zazdroszczę tej wycieczki 🙂 Sama chętnie zobaczyłabym skąd biorą się słodkości, które lądują w moim żołądku

  • Leave a Reply

    Optionally add an image (JPEG only)

    Top