Lifestyle/ Wywiady

Wspieram.to – Rozmowa z Łukaszem Walczyńskim, Diabetycy na Mistrzostwach Europy

Wspieram to, ponieważ pomaganie jest dla mnie ogromną uciechą dla serca. Wierzę, że dobro zawsze wróci, prędzej czy później, prawda? Podziwiam reprezentację za to, że cały czas szukają sposobu, by spełnić marzenie. Pomóżmy razem!
 


Kasia: Zachorowałeś mając 14 lat, czy konieczność zmiany diety nie była wyrokiem?
Łukasz Walczyński: Zachorowałem w 1995 roku, wtedy były jeszcze inne czasy. Przede wszystkim sklepy nie były tak zaopatrzone jak dzisiaj. A ja byłem jeszcze dzieckiem. Dieta, którą wtedy nakazywali na pewno była dla mnie szokiem. Moi rodzice gotowali wtedy specjalnie dla mnie. Szkoda, że cała rodzina nie zaczęła się odżywiać w “nowy sposób”. Czułem się wtedy trochę “wyobcowany” – słyszałem ciągle “tego nie możesz”, lub “To jest tylko dla Łukasza” itd…
Kasia: W okresie dorastania trudno sobie odmówić pokus, czy masz na sumieniu jedzenie czegoś, co zakazane? 
Łukasz: Myślę, że każdy nastolatek z cukrzycą ma coś na sumieniu. Ja na pewno miałem. Moim grzeszkiem od zawsze były lody. Bez względu na porę roku i okoliczności.  
Kasia: Dowiedziałam się, że zawodowo jesteś związany z gastronomią – możesz zdradzić coś więcej? 
Łukasz: Zaczynałem od stanowiska kelner – barman. Wraz ze zbieranym doświadczeniem zawodowym, awansowałem jako kierownik / manager restauracji. Zarządzałem również małym hotelikiem. Jako nastolatek zresztą wybrałem kształcenie w zawodzie kelner, co w tamtych czasach było nie do pomyślenia. Człowiek z cukrzycą – praca w nocy, praca z jedzeniem. Pamiętam jaki bój toczyłem z lekarzem medycyny pracy, który widział mnie raczej w zawodzie krawca. Mówił wtedy: “Będziesz siedział sobie w pracowni, z dala od ludzi, stresów i będziesz szył”. Jednak ja od zawsze byłem uparty i dążyłem do postawionych sobie celów. Udało mi się skończyć szkołę kelnerską i przepracować jeszcze w gastronomii 13 lat.
Kasia: Czytając o Twojej aktywności trudno wyobrazić sobie, że masz jeszcze czas na sport. Dlaczego piłka? 
Łukasz: Piłka zaczęła się od Diaeuro 2012 – gdzie z braku zawodników musiałem grać. Wtedy uświadomiłem sobie, że mam fatalną kondycję fizyczną, którą zaniedbywałem przez ostatnie 12 lat. Od 3 lat regularnie grywam raz w tygodniu przez 1,5h. Moja aktywność to również rower i basen przynajmniej raz w tygodniu.
Kasia: A jak często trenuje Wasz zespół – reprezentacja Diaeuro? 
Łukasz: Jeśli chodzi o Reprezentację Diabetyków – to każdy zawodnik trenuje indywidualnie. Większość gra w swoich lokalnych klubach. Zawodnicy są z całej Polski, co jest dużym utrudnieniem we wspólnych treningach. Wszyscy razem spotykają się na selekcjach, meczach pokazowych i turniejach. W tym roku udało się to kilka razy. Przed wyjazdem na Węgry planujemy również 3 dniowe zgrupowanie, aby dopracować wspólną strategię gry.
Kasia: Regularne treningi wymagają odpowiedniej diety, w Twoim wypadku bardziej ograniczonej. Jak to pogodzić? A może mógłbyś podać przykładowy jadłospis aktywnego diabetyka? 
Łukasz: W moim przypadku słowo dieta nie istnieje. Jem wszystko na co mam ochotę. Oczywiście nie przesadzając z ilością, muszę też odpowiednio dopasowywać dawki insuliny. Myślę, że jest to raczej zdrowe odżywianie a nie jakaś specjalna dieta.
Kasia: Jak myślisz, dlaczego tak trudno zdobyć środki na wyjazd Diaeuro? 
Łukasz: Diaeuro jest dosyć młodą inicjatywą. W tym roku będzie dopiero 3 edycja. Myślę, że problemy wynikają głównie z tego, że mistrzostwa są rozgrywane w innych krajach. Nie ma też bezpośrednich relacji w telewizji publicznej. To wszystko się składa na to, że sponsorzy w Polsce nie są zainteresowani finansowaniem. Trochę jednak mam żal do koncernów farmaceutycznych, na których leki i wyroby medyczne ludzie chorzy na cukrzycę są skazani. Każda firma ma politykę dotyczącą społecznej odpowiedzialności biznesu, jednak najczęściej są to tylko puste frazesy a nie czyny.
Kasia: Co Cię motywuje do działań? 
Łukasz: Od kilkunastu lat jestem społecznikiem. Zacząłem poświęcać mój czas innym ludziom, którzy są bardziej potrzebujący – to mnie uszczęśliwia. W przypadku Diaeuro, miałbym dużą satysfakcję, jeśli uda nam się pojechać. Zawodnicy mogą grać z orzełkiem na piersi. Jest to dla nich duże przeżycie i wzruszenie – grać w Reprezentacji Polski. Myślę, że to mnie właśnie motywuje do działania i poszukiwania finansów na wyjazd. Ważne jest również wyznaczanie sobie realnych celów i dążenie do ich realizacji. W tym roku na Węgrzech chcemy stanąć na podium. Wierzę, że nam się uda.
Kasia: Ja też! Będę trzymać kciuki! 😉 
Kasia: A co lubisz jeść? 
Łukasz: Lody, lody i jeszcze raz lody.
Kasia: No tak, te małe pokusy z młodości 😉 
* Rozmawiałam z Łukaszem Walczyńskim, organizatorem wyjazdu Polskiej Reprezentacji Diabetyków na Mistrzostwa Europy w Piłkę Halową (Diaeuro). Od 2003 roku Łukasz udziela się społecznie w Polskim Stowarzyszeniu Diabetyków. 
Więcej o akcji znajdziecie na stronie Diaeuro.com.pl oraz Wspieram.to.
  •  
  •  
  •  

Może ci się spodobać

0 komentarzy

Leave a Reply

Optionally add an image (JPEG only)

Top